Gdy jest się chorym, to zwykle nie ma się na nic ochoty. A gdy jest się chorym i jednocześnie samym w domu gotowanie nie ma większego sensu. Je się zwykle kanapki, drożdżówki jogurty, czasem pizze... Tak było i tym razem. Lecz na szczęście mam mega przyjaciela, który pomimo moich narzekań wbił do mnie i zrobił mi obiadek <3 I właśnie dlatego chcę o tym napisać, bo nie tylko ze względu na smak, ale również na okoliczności był to mój obiad miesiąca!
Dobra, wstaje z łóżka i się troszkę ogarniam. Co on chce u mnie gotować? Nagle dzwonek do drzwi. Wchodzi sobie Łukasz i udajemy się prosto do kuchni. Daje mu deskę, talerzyki, nóż... A on wyciąga z torby:
- Wędzonego łososia w plastrach,
- Biały serek,
- Czerwoną cebulę,
- Szczypiorek,
- Pojemniczek z upieczonym wędzonym łososiem
Już nie pytam co chce robić, po prostu czekam i się przyglądam. Na folii ułożył łososia plastrami w prostokąt. następnie do miseczki wrzucił wcześniej przygotowane "mięsko" wędzonego łososia, serek, pokrojoną wcześniej cebulę oraz szczypiorek.Wszystko wymieszał widelcem, na jednolitą masę i wyłożyliśmy to na plastry rybki. potem zawinęliśmy razem z folią dookoła masy i włożyliśmy do lodówki, jak kazał mój niespodziewany "kucharz". :) Po jakimś czasie wyciągnęliśmy i pokroiliśmy na plasterki ok. 2-3 cm :) do tego przygotowaliśmy sos czosnkowy Knorr oraz pomidorki koktajlowe, które się idealnie komponowały :) Było pyszneee ! :)
Nie pomyślałam żeby zrobić jakieś lepsze zdjęcie, bo nie przypuszczałam, że będę o tym pisać, jednakże wyglądało to tak:
http://instagram.com/p/jyvnJ9O-14/
I dziękuję bo dawno nie jadłam rybki a jest mega zdrowa :*
a tak żeby się więcej dowiedzieć o rybach i ich przyrządzaniu polecam stronę:
http://www.pzw.org.pl/476/cms/2833/ryby_w_kuchni
I czas na rybcię ;>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz